Przez media dosłownie przetoczyła się fala oburzenia na obrońców krzyża. Obrzucano ich niewybrednymi epitetami odmawiając im zdrowego rozsądku czy wręcz zdrowia psychicznego. Nietrudno zauważyć ogromną asymetrię w traktowaniu przez czołowe publikatory obrońców i przeciwników krzyża. Jest to bardzo symptomatyczne, że nie oburzano się na profanowanie i pariodiowanie religii przez rozwydrzonych ateistów, czego przejawem – wcale nie najdrajstyczniejszym – był tytułowy krzyż z puszek.

 

Metody ośmieszania i paradiowania religii mają swoją długą tradycję – jednak do perfekcji doprowadzili je komuniści. Przeciwnicy krzyża pełną garścią czerpią z wypracowanych przez bolszewików sposobów na wykpienie i odwrócenie sensu religijnych symboli. Dla człowieka wierzącego takie metody nieodłącznie muszą się kojarzyć z Antychrystem: podobnie jak Jezus czynił on cuda, wygłaszał kazania, używał religijnych symboli i przyciągał wiernych. Wszyskie jego słowa i gesty okazywały się jednak kłamstawami i miały na cele zgubę, tych którzy za nim poszli. Pięknie scenę parodiowania religii przedstawił Luca Signorelli na fresku namalowanym na początku XVI wieku w katedrze w Orvieto.

 

Jednak to, co w XVI wieku było jedynie artystyczną wizją lub tworem zbiorowej wyobraźni, w XX wieku stało się rzeczywistością za sprawą komunizmu. Komunizm zwykle przedstawia się jako doktrynę i praktykę radykalnie anty-religijną. Po częśći jest to prawda: w żadnym innym systemie nie prześladowano na taką skalę religii. Niemniej drugą stroną tego procesu było przyjmowanie pewnym cech religii przez komunizm: a właściwie paradiowanie relgii.

 

Najbardziej widocznym tego przejawem była deifikacja twórców i praktyków komunizmu: Marksa, Engelsa, a przede wszystkim Lenina i Stalina. Leninowi – wbrew matarialistycznemu światopoglądowi – zbudowano mauzoleum. Starono się zapobiec rozkładowi jego zwłok – nawiązując do chrześicjańskich legend o świętych. Istnieje również wiele obrazów Lenina, które przedstawiały go w konwencji charakterystycznych dla prawosławnych ikon. W partyjnych uchwałach podkreślano, że mimo śmierci „Lenin jest w duszy każdego członka naszej partii. Każdy członek naszej partii jest cząską Lenina”. Jedna z propagondowych sowieckich piosenek mówiła wręcz, że „Lenin jest w Tobie i we mnie”. Wyraźnie nasuwają się tutaj analogie z językiem chrześcijańskim. Złowrogie analogie: zamiast Chrystusa mamy Lenina jako przedmiot czci i wiary! W wierszykach dla dzieci Lenin pojawiał się jako dobry duch, który rozdawał prezenty. Skrajnym przykładem sakralizacji Lenina było „dziedziątko Lenin” – głowa wodza rewolucji gdy był dzieckiem w aureoli w postaci czerwonej gwiazdy!

 

Podobnie przedstawiano Stalina: np. w propagandowych filmach wychodzi z samolotu w nieskazitelnie białym mundurze niczym anioł, traktowano go jak zbawcę, ponadludzko mądrego, pisano o nim „Stalin jest życiem, a życie jest wieczne”. Przykłady nawiązywania do religii można mnożyć: święte miejsca, święte dni, spowiedź, ewangelia (zwłaszcza krótki kurs WKP(b), obietnica raju, wiara w cuda (plany, wielkie skoki), symolika).

 

Komunizm był satanistyczną religią na opak i ta pseudo-religia dzisiaj się odradza tyle, że w innej postaci. Jest to nie tyle przykre, co niebezpieczne, zwłaszcza, że większość żadnego zagrożenia nie widzi. Ot – taki jest przekaz medialny – po prostu dobra zabawa. Jednak krzyż z puszek po piwie to nie jest zabawa. To kpina z religii. A drwiny z religii zawsze były zapowiedzią czegoś znacznie gorszego.....